Gasili pożar i jedli hamburgery

06 czerwiec 2017 Napisał:   Marzena Gajda

Pożar hotelu robotniczego w Kwadijk, w którym mieszkali Polacy wciąż budzi sporo kontrowersji. Dlaczego ulokowano ludzi w starym budynku, który pierwotnie służył jako spichlerz na zboże? Czy spełniał podstawowe warunki BHP? Czy świadomie podjęto ryzyko umieszczając blisko 70 osób w takich warunkach?
Dziś cieszymy się, że nikomu z naszych rodaków nic się nie stało. Owszem stracili cały dobytek, ale ocalili życie. Pożar strawił wszystko co mieli, ubrania, pieniądze, sprzęt audiowizualny, komputerowy i inne przedmioty domowego użytku.

Naoczni świadkowie pożaru hotelu w Kwadijk negatywnie ocenili akcję gaśniczą, prowadzoną przez holenderskich strażaków. Ruszali się jak muchy w smole, a gdy zajechał wóz z hamburgerami rzucili się do jedzenia i zachowywali jakby byli na pikniku, może zniszczenia byłyby mniejsze, gdyby strażacy poważniej potraktowali swoją pracę, a oni lali wodę pod wiatr, albo z powrotem do kanału, nieprawdą jest jak podały media holenderskie, że strażacy uratowali Polaków. Nikomu nic się nie stało tylko dzięki trzeźwości umysłu opiekuna hotelu, który nakazał wszystkim natychmiast opuścić budynek i odciął dopływ gazu i prądu.

Na uznanie natomiast zasługuje zachowanie holenderskiej polonii, która jak zwykle w takich momentach potrafi się zjednać i pomóc. Dzięki akcji zorganizowanej przez Artura, opiekuna hotelu Westland w Maasdeijk udało się zebrać odzież, pościel i środki higieniczne, najważniejsze artykuły pierwszej potrzeby. Po raz kolejny Polacy udowodnili, że mogą liczyć na siebie w trudnych sytuacjach.

 


 

 

 

KOMENTARZE

Dodanie komentarza przez użytkownika jest równoznaczne z zapoznaniem się z postanowieniami i akceptacją Regulaminu Serwisu Internetowego BIGOS PRESS. Uwaga, komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora, proszę o cierpliwość.

Polecamy

Miejce na Twoją reklamę
Miejsce na Twoją Reklamę
Miejsce na twoją reklamę
Top